Bywa, że trafiają nam się fotograficzne fuchy.  Przyjmujemy je z Tomkiem z wielką przyjemnością – póki co, nie traktujemy fotografii jako sposobu na spłatę naszych rachunków i rat kredytowych więc możemy zachować wobec niej zdrowy dystans.  Każde zlecenie wykonujemy z duża frajdą a te parę groszy, które przy tym zarobimy skutecznie wydajemy na nasze szkiełka i błyskotki.

Wstawiam małą sesję ślubną przyjaciół Tomka, którą mieliśmy przyjemność zrealizować w okolicach Wolbromia (kwiecień 2010):

(EF 35/1,4; 580EX wyzwalana drugą lampą 580EXII; parasolka)

Reklamy